Grawitacja

Grawitacja – VFX w space operze

„Grawitacja” w reżyserii Alfonso Cuaróna to jedna z najlepszych produkcji poprzedniego roku. Film ten to nie tylko świetna oprawa dźwiękowa, znakomita obsada aktorska, czy też całe spektrum emocji, ale przede wszystkim wizualna uczta dla oczu.

Gravity

Ten przepełniony napięciem kosmiczny thriller został przez wielu okrzyknięty jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym przeżyciem 3d, jakie kiedykolwiek pojawiło się na wielkim ekranie. Co jednak zaskakujące, obraz ten nie był kręcony w 3d, ani też niezupełnie został on w postprodukcji „wyposażony” w ten efekt. Podczas całego cyklu produkcyjnego ekipa z zespołu Prime Focus World czuwała nad konwersją z 2d do stereoskopowego 3d przy pomocy swojej nowej technologii zwanej „View-D”. Nad efektami specjalnymi pracowała zaś głównie ekipa Framestore (wspomagana przez pomniejsze studia takie jak Nhance, czy 4DMax).

Co w kosmosie piszczy?

Wielkim wyzwaniem dla całej ekipy „Grawitacji” była z pewnością złożoność projektu, lecz nie mniejszą zagadką pozostawało pytanie jak poradzić sobie z długimi sekwencjami w środowisku zerowej grawitacji trwającymi po kilkanaście minut (tak jak pierwsza scena trwająca 17 minut bez jakichkolwiek cięć). Wymagania osiągnięcia zamierzonego realizmu wymusiły na Cuaronie i jego zespole prewizualizacje całego filmu, klatka po klatce, w dodatku na długo przed pojawieniem się na planie pary Clooney/Bullock. Była to technika polegająca na wstępnym przygotowaniu kompleksowych scen, ich kształtu, ustalaniu przebiegu danych scen – ogółem rzecz biorąc wizualizacji tego, jak ma wyglądać efekt końcowy. Sytuacja miała się podobnie z oświetleniem, dla którego wykonano podobny wstępny projekt. Gdy udało się przejść przez wszystkie etapy wczesnej produkcji (co zajęło około 2 lat), na plan filmowy mogli wstąpić aktorzy.

Jednak nie wszystko podczas przygotowań szło tak jak przewidywano. Operator filmowy Emmanuel Lubezki dostrzegł nadchodzący problem – w przestrzeni kosmicznej światło pochodzi ze Słońca, które odbija się od całej reszty, a najmocniej od jasnej strony Ziemi. Co w takim przypadku miała zrobić ekipa filmowa, skoro scenariusz przewidywał szybko zmieniające się oświetlenie? Poruszyć natychmiastowo Słońce? I w tym momencie pojawiła się odpowiedź na wszystkie pytania – urządzenie zwane „Light Box”. Konstrukcja ta przypominająca wydrążony sześcian miała nieco ponad 6 metrów wysokości i około 3 metrów szerokości. Wewnętrzne ściany był skonstruowane w oparciu o 196 paneli, z których każdy mierzył około 60cmx60cm, z wbudowanymi malutkimi światłami ledowymi. Było ich ponad 4 tysiące na każdy panel. Ledy te nie tylko wytwarzały światło, ale też (wspólnie z kolorami) były zaprogramowane aby poruszać się z każdą prędkością, w zależności od potrzeb sceny.

Trzema głównymi elementami „lightboxa” były: robot poruszający kamerą, panele wprawiające światło w ruch, oraz szkielet do poruszania i nadawania odpowiedniego pochyłu aktorom, który działał na zasadzie podnośnika dźwigowego (aktorzy byli niejako ubezwłasnowolnieni – szkielety działały tak, jakby miały nad nimi pełną kontrolę). Brzmi imponująco? Takie też było!
CGI w akcji

„Light Box” był centrum całej akcji – to nie ulega wątpliwości. Technologia ta wpłynęła niesamowicie na rozwój filmu i nadała mu taki kształt, jaki mogliśmy na własne oczy ujrzeć w kinach. Jednak to ekipie z Framestore na czele z Timem Webberem należą się największe słowa uznania. Ich wkład był nieoceniony. Do renderingu użyli oni popularny silnik renderujący od Solid Angle – „Arnold”. Był to pierwszy raz, kiedy użyli oni ten oto program, lecz jak się okazało, wyszło to na dobre. Pozwolił on na wyrenderowanie bardzo kompleksowych scen, dzięki swojemu fantastycznemu zarządzaniu pamięcią.

Framestore bardzo upodobało sobie również efekt soczewki, którego użyto w wielu wariantach w przeciągu całego filmu pod postacią flar, rozbłysków, źródeł światła itp.

gravity space

Różnorodne urządzenia, stacje kosmiczne, satelity, czy statek kosmiczny zostały wymodelowane bardzo szczegółowo i pieczołowicie przez specjalistów od CGI. Za wyjątkiem nielicznych wewnętrznych kapsuł/kabin, całe środowisko i otoczenie zostało stworzone i wyrenderowane cyfrowo. W scenach w których główni aktorzy byli w swoich kombinezonach, ich ciało, skafander, kończyny, jak i wszystko wokół było w pełni animowane i generowane komputerowo. Jedynie twarz była żywa.

Do destrukcji i rozpadania się elementów wykorzystywano software amerykańskiej firmy Autodesk, a konkretnie Autodesk Maya.

Sceny w których bohaterka grana przez Sandrę Bullock ostatecznie dociera do stacji kosmicznej Tiangong, a następnie wraca na ziemską atmosferę w kapsule kosmicznej zostały zrealizowane przez wynajęte studio Rising Sun Pictures. Stworzyli oni w pełni komputerowy, stereoskopowy obraz stacji kosmicznej, kapsuły, a także widok ziemi, efektów ognia, chmur i spadochronu. Wykorzystywali oni w tym celu Side Effects Houdini i Mantrę.

Ciekawostki

  • W „Ludzkich dzieciach” (oryg. „Children of Men”), czyli jednym z poprzednich filmów Alfonso Cuarona, ekipa Framestore stworzyła na potrzeby sceny narodzin fotorealistyczne, w pełni komputerowo zaprojektowane niemowlę. Przez wielu zostało to określone jako najlepsze, co udało się w tej materii do tej pory osiągnąć.
  • Jak powiedział Tim Webber, jego oddział doszedł do wniosku, że gdyby „Grawitacja” była renderowana na pojedynczym, jednordzeniowym procesorze, proces renderingu musiałby się zacząć na początku Egipskiej cywilizacji (5000 lat p.n.e.) żeby zdążyć na czas.
  • Po napisaniu scenariusza wstrzymano produkcję filmu na cztery lata, ponieważ ówczesny rozwój technologiczny nie pozwalał na stworzenie wszystkiego zgodnie z wizją reżysera.
    Chciałoby się więcej

Tak jak ogromna siła grawitacji potrafi skutecznie przyciągnąć nawet najbardziej oporne i najcięższe masy, tak ja czuję się przyciągany przez ten film na nowo. „Grawitacja” Alfonso Cuarona postawiła poprzeczkę dla całego świata vfx/cg i animacji na bardzo wysokim poziomie. Ciężko będzie to pobić innym produkcjom w najbliższym czasie (wierzę w Ciebie Nolan!).

Nie musisz lubić takiej tematyki. Nie musisz być fanem George’a Clooneya, czy Sandry Bullock. Jeśli jesteś fanem efektownej, filmowej rozrywki, musisz koniecznie to obejrzeć.

Ponoć technologia nie była główną motywacją do stworzenia tego filmu – prawdą jednak jest, że bez tejże technologii, opowiedzenie tej historii nie byłoby możliwe.

Źródła:
motionfreaks.pl
athens-science-festival.gr